17 lipca 2016

Ptasie radio

To było spontaniczne szycie, lubię takie projekty. Wykrój wpadł mi w oko na Papavero, jak tylko się pojawił. Dwa dni później wszytko było posklejane i wycięte, pojawił się tylko standardowy problem, z czego szyć. Szybko okazało się jednak, że tylko materiał w ptaszki się nadaje. Nie wiem jakim cudem, ale poza dzianinami w zapasach mam wszytko za grube na lato.

Szyłam z rozmiaru 36, nie dodawała zapasów bo luzy na wykroju zgodnie z informacją na Papavero były dość spore, ale wybrany przeze mnie materia jest lekko rozciągliwy. Po za tą zmianą musiałam jeszcze skrócić wykrój (pierwotny był na wzrost 174 cm), żeby pasek w talii faktycznie był tam gdzie trzeba. Dodatkowo zmniejszyłam falbanę przy dekolcie, bo Papavero zaszalało z jej rozmiarem :) Kieszenie zrobiłam, ale w szwach bocznych. Rezultat jest bardzo satysfakcjonujący, sukienka bardzo mi się podoba i jest wygodna. Jedyne co bym jeszcze poprawiła to podkrój pach, według mnie jest ciut za płytki, co okazało się już po obszyciu lamówką. Na zdjęciach rolę 'paska' pełni bawełniana lamówka, ale jestem już po wizycie w pasmanterii, gdzie udało mi się znaleźć coś bardziej pasującego.









Przejdź do posta

10 lipca 2016

Strefa komfortu

Potrzebowałam sukienki, takiej wygodnej, na co dzień do piaskownicy i do sklepu. W związku z tym wykrój nie ma żadnych udziwnień, długość też odpowiednia, żeby było komfortowo w każdej sytuacji. Sukienkę miałam na sobie już kilka razy, więc cel osiągnięty. Szycie oczywiście trwało ekspresowo, na overloku to żadna filozofia. Dzianina przypomina trochę ściągacz, zakupiona w sklepie firmowym Teofilów w Łodzi. Co ciekawe to materiał jest w paski! Tak drobne, że tego nie widać na zdjęciach. Na dodatek paski są biało pomarańczowe, chociaż na zdjęciach sukienka wpada trochę w różowy. Mam jeszcze drugi taki materiał w biało czerwone paski, chyba będzie z tego identyczna bokserka.





Przejdź do posta

2 lipca 2016

Zawijam kiecę i lecę zdobywać świat!

Dalszy ciąg majowego szycia dla Jagody. Tym razem trzy nowe sukienki.

Wykrój na sukienkę w arbuzy narysowałam sama, materiału nie miałam dużo, więc nie było miejsca na szaleństwa. Prosty krój postanowiłam urozmaicić kieszonką, w swoich zapasach nie znalazłam materiału w odpowiednim kolorze. Szczęśliwie przy okazji odwiedzin teściowa poratowałam mnie kawałkiem wsypowego, który sprawdził się idealnie. Pestki rzecz jasna namalowałam sama. Jagoda niestety nie chciała pozować rano, więc na większości zdjęć sukienka jest już wygnieciona po placu zabaw i ubrudzona truskawkami :)





Kolejna sukienka, tym razem 'na galowo'. Zakochałam się w tym wykroju z Papavero - sukienka z riuszkami, więc jak tylko znalazłam idealny materiał to przystąpiłam do szycia. Zdjęcia niestety nie oddają uroku sukienki, więc musicie mi wierzyć na słowo :) Zdjęcia celowo nie na Jagodzie, ponieważ sukienka okazała za duża i moje dziecko wygląda w niej jak sierotka. Szyłam z rozmiaru 92, niestety okazało się że karczek jest bardzo szeroki i spada Jagodzie z ramion. Nie ma tego złego i zakładam, że przy takim zapasie luzu sukienka będzie dobra za rok, dlatego też dół pozostał niepodwinięty i poczeka do przyszłej wiosny. Mimo to wykrój polecam, zweryfikujcie tylko wcześniej szerokość karczku. Ja planuję go jeszcze wykorzystać, mimo że jest dość pracochłonny, ale efekt jest tego wart.





W tym roku Papavero obfituje w fajne wyroje szczególnie dla dzieci. Tym razem szybka kiecuszka. Faktycznie szyje się bardzo szybko, sukienka jest luźna i wygodna, w sam raz na lato. Tą sukienkę też szyłam w rozmiarze 92, tym razem pasuje musiałam ją tylko skrócić o ok. 5 cm. Myślę, że wykrój ten sprawdzić się też w przypadku bawełny.




Przejdź do posta

25 czerwca 2016

Pierwszy raz, całkiem udany!

Tak się złożyło, że od dobrych kilku lat nie posiadam szortów. Temat wprawdzie powraca co wakacje, ale nigdy nie byłam fanką zakupów, więc na ogół rezygnowałam po przymierzeniu kilku par, a jak wiadomo ciężko jest znaleźć idealne spodnie. Początkowo miałam uszyć sobie z tego wykroju (Burda 3/2016, model 113) spódnicospodnie o długości midi, ale w swoich zapasach nie znalazłam materiału który by się na nie nadawał. Tak, tak sama nie mogę w to uwierzyć, że wśród tych kilometrów materiałów nie ma takiego, który by mi pasowa. Za to w oczy rzucił mi się ten wzorzysty materiał przypominający dzins z elastanem, kupiony z zamiarem uszycia długich spodni. Stanęło, więc na szortach!

Skroiłam rozmiar 38, bez zapasów bo z wyliczeń tak mi wyszło. Oczywiście przy pierwszej przymiarce okazały się za duże, ale nie na tyle że nie udało się tego uratować. Zebrałam po trochu na każdym szwie, a z reszty zapasu zrobiłam dodatkową zakładkę z przody (pierwotny wykrój zakładał tylko jedną). Spodenki szyło się bardzo przyjemnie, dawno nie szyłam zamka z rozporkiem, ale udało się to zrobić szybko i bez problemu.

Pierwsza przymiarka nie była zbyt optymistyczna, spodenki wyglądały dziwnie, a mój mąż uznał że wyglądam jak 'dzwoneczek' i to raczej nie był wyszukany komplement. Cały problem leżał w szerokości nogawek i dziwnej długości szortów. Rozważałam zszycie zakładek na całej długości, żeby zwęzić nogawki, ale to niewiele pomogła. Myślałam o tym żeby przedłużyć spodnie, doszywając szeroką zakładkę, ale ostatecznie po konsultacjach stanęło na skróceniu. Od pierwotnego wykroju skróciłam je o 5 cm i rezultat okazał się niespodziewanie dobry. Koniec końców całkiem mi się podobają, od siebie dodałam jeszcze szluwki na pasek, no i muszę dorobić jeszcze guzik lub zapięcie na pasku. Co jeszcze bym zmieniła? Myślę, że ozdobne plisy przy kieszeniach są nie potrzebne w połączeniu ze wzorzystym materiałem zupełnie znikają.





 




Przejdź do posta

14 czerwca 2016

Ciągle mało!

Wiecie, że dużo legginsów to nigdy za dużo! Maj upłynął mi szyjąc właściwie tylko dla Jagody, ale cóż wiosenno-letnią garderobę trzeba było skompletować. Cienkich legginsów miała jak na lekarstwo, a potrzebowałyśmy naprawdę dużo, bo Jagoda postanowiła się odpieluchować. Nie jest to może krawiectwo wysokich lotów, ale przynajmniej wykorzystałam masę dziecięcych materiałów z moich zapasów.

Wykorzystałam wykrój z Papavero, bardzo udany. Szyłam rozmiar 92, czyli taki na teraz dla Jagody, mimo to spodnie mają trochę zapasu na długość. Na szerokość są w sam raz, nie obciskają nadmierne, ale Jagoda ma raczej szczupłe nogi. Jedyna Moja zmiana to skrócenie stanu o ok. 5cm, wszywałam gumkę o szerokości 2-3 cm, a bez skrócenia spodnie sięgały daleko za pępek.

Wstyd się przyznać, ale prawie wszystkie spodnie uszyłam białą nitką na owerloku, na renderce już bardzie się przyłożyłam do odpowiedniego dopasowania kolorów nitek! Takim sposobem powstały 3 pary legginsów długich i 3 pary o długości 3/4. Coś mi jednak mówi, że to jednak nie koniec :)









Przejdź do posta