1 maja 2016

Ekonomia szycia, czyli co robić żeby nie było resztek

Z doświadczenia wiem, że zostawianie resztek materiałów nie ma sensu. W większości przypadków i tak kończy się na tym, że przy porządkach je wyrzucam, dlatego opracowałam system. Najpierw z danego materiału kroję zaplanowaną rzecz, a później wszytko inne co wpadnie mi do głowy :). Resztki zostawiam tylko wtedy gdy są to kawałki większe niż tłusta ćwiartka. Do stosowania tej zasady przydaje się posiadanie dziecka :) rozmiarowo idealnie wpasowuje się w resztki.

Takim sposobem po uszyciu tej bluz męskiej starczyło jeszcze na dwie pary spodni dziecięcych i sukienkę. Dresówka w koty nie była zbyt elastyczna, więc do spodenek dla bratanka wszyłam ściągacz, żeby było mu wygodniej. Do sukienki dla Jagody zużyłam przy okazji resztkę zielonej dzianiny. Sukienka wyszła trochę ciasna w brzuchy, na szczęście to tylko chwilowe. Jagoda miałam akurat niekontrolowany napad apetytu i po kilku dniach jej brzuch urósł, aż tak że rozważałam wizytę kontrolną w lekarza ;).

Dla dzieciaków uszyłam też poduchy - przytulanki. Panele ze zwierzętami były tak ładne, że nie mogłam się powstrzymać przed zakupem. Spód poduszek podszyłam minky. Jagoda zrobiła się teraz strasznym pieszczochem, więc taka poduszka jest dla niej idealna.



  








Przejdź do posta

19 kwietnia 2016

Ulubiona

Moim absolutnym hitem wśród sukienek sukienek jest ta lazurowa. Spełnia wszystkie wymagania: jest wygodna, kobieca i uniwersalna, bo sprawdza się też w ciąży i w trakcie karmienia. Nic więc dziwnego, że wersja lazurowa została już mocno zużyta. Nowy egzemplarz uszyłam tym razem w kolorze bardziej stonowanym z przeznaczeniem do pracy. 

Wszystko wskazuje na to, że to nie ostatni egzemplarz, tym razem sukienkę uszyłam z dzianiny ITI. Najlepiej sprawdzają się mocno rozciągliwe i trochę lejące dzianiny. Gdyby ktoś chciał uszyć identyczną, to przypominam, że na blogu jest tutorial jak skonstruować taki supeł i co z czym potem zszyć. Polecam spróbować!








Przejdź do posta

28 marca 2016

Nie uznaję zimy, czyli sweter z Burdy

Jakiś czas temu trafiłam na dzianinę swetrową w kolorze soczystej zieleni i od razu pomyślałam o wykorzystaniu modelu 109 z Burdy 10/2015. Standardowo wycięłam najmniejszy możliwy rozmiar po czym dokonałam pomiarów i  zmniejszyłam wszystko, łącznie z rękawami o kilkanaście centymetrów w obwodzie. Po tych zabiegach sweter dalej ma ponad 10 cm luzu. Strach pomyśleć co by było gdybym wycięła 'swój rozmiar' i go nie zmniejszyła. Swetra nie przedłużałam i jak dla mnie wyszedł dość długi. 

Sweter wyszedł ok, ale nie jestem w 100% zadowolona. Nie podoba mi się jak układa się górna część na ramionach i całość jest trochę oklapła. Myślałam, że to kwestia materiału który wybrałam, ale przyjrzałam się innym realizacją i wyglądają podobnie, mimo to rozważam wykorzystanie tego modelu ponownie.







Przejdź do posta

22 lutego 2016

Recykling użytkowy

Od dłuższego czasu poszukuję torebki idealnej, klasycznej, skórzanej. Liczyłam się z dużym wydatkiem, ale nie aż tak dużym :) Przypomniałam sobie, że kiedyś w Outlecie tkanin kupiłam piękny materiał na torebkę w moim ulubionym kolorze. Wersja w kwiatki powstała dobre kilka lat temu. Torebka sprawdziła się, więc tym razem powstała identyczna. Model torebki kiedyś podpatrzony w internecie zrobiłam po swojemu. Torebka ma jedną zewnętrzną kieszeń i dwie wewnętrzne. Ma idealną wielkości i jak na razie całkowicie mnie satysfakcjonuje.

Reszta materiału została użyta do obicia fotela. Fotel ma dobrze ponad 35 lat i uwierzcie mi, nie wyglądał zbyt wyjściowo. Widziałam jednak w nim potencjał i potrzebowałam akurat czegoś takiego do swojej pracowni. W przypadku fotela miałam niewiele pracy, bo tylko tapicerowanie, co okazało się całkiem łatwe. Czarną robotą zajął się mój mąż, który dość długo ścierał z drewna nieciekawy ciemny lakier, po czym malował bezbarwnym od nowa.

W każdym razie jak na ilość pracy uważam, że było warto. Co najważniejsze turkusowy materiał kosztował tylko 25 zł, to się dopiero nazywa recykling!








Przejdź do posta

14 lutego 2016

Dramat karnawałowy

Pod koniec stycznia u Jagody w żłobku zaplanowany był bal karnawałowy. Byłam niezwykle podekscytowana na myśl o tworzeniu kostiumu dla Jagody, na pewno bardziej niż ona sama. Póki mam wpływ na kostium to z miejsca odrzuciłam wszelkie księżniczki. Rozważałam wszytko to co aktualne leży w sferze zainteresowania Jagody, czyli wszelkiej maści zwierzątka. Ostatecznie postawiłam na coś hm... oczywistego, zakładam że po zdjęciach sami się zorientujecie. Chciałam, żeby kostium był dość prosty z obawy, że nadmiernych udziwnień Jagoda po prostu nie założy.

Podczas szycia kostiumu po głowie chodziła mi tylko jedna myśl, żeby tylko Jagoda się nie rozchorowała na bal. Wiadomo, żłobek - sezon chorobowy w pełni. Chyba musiałam tą chorobę wywróżyć, bo nawet się nie dziwiłam, jak dzień przed balem mój mąż zadzwonił z informacją, że jedzie po Jagodę bo ma gorączkę... No i było po balu.

Wracając do sukienki, udało mi się wykorzystać tylko materiały z moich zapasów. Dół bombki drukowany w jagódki, resztka po uszyciu tego śpiworka. Listki przy dekolcie z miękkiego tiulu, a do kompletu opaska na głowę. Pierwotnie w planie były zielone rajstopy, ale w całym internecie nie znalazłam zielonych rajstop, stanęło więc na fioletowych.







Przejdź do posta

30 stycznia 2016

Kocie szycie

Tym razem kolejna propozycja męska z przymrużeniem oka. Sama nie wiem jak to możliwe, że mój mąż który jeszcze kilka lat temu nie chciał założyć fioletowej koszuli, teraz nosi taką bluzę i to chętnie! Co ciekawe ja sama ostatnio mam dużą frajdę z wymyślania bluz męskich. Tym razem projekt sam w sobie bardzo prosty, bo materiał wystarczająco rzuca się w oczy. Rękawy raglanowe, czarne, podwinięte i przeszyte na renderce kontrastową nitką, tak samo łączenia rękawów i korpusu. Dół i góra zakończone ściągaczem. Pracy mało, a efekt bardzo nam się obydwojgu spodobał. 

Przy okazji szycia bluzy od razu spożytkowałam resztę materiału na odzież dziecięcą. Na zdjęciach są tylko jedne spodenki, ale to nie wszystko! Swoją drogą trochę przypadkiem znów powstał koci komplet, jak ten. Wszyscy zadowoleni i ja też, chociaż nie udało mi się zrobić zdjęć, póki Jagoda była jeszcze czysta :)




Przejdź do posta