14 lutego 2016

Dramat karnawałowy

Pod koniec stycznia u Jagody w żłobku zaplanowany był bal karnawałowy. Byłam niezwykle podekscytowana na myśl o tworzeniu kostiumu dla Jagody, na pewno bardziej niż ona sama. Póki mam wpływ na kostium to z miejsca odrzuciłam wszelkie księżniczki. Rozważałam wszytko to co aktualne leży w sferze zainteresowania Jagody, czyli wszelkiej maści zwierzątka. Ostatecznie postawiłam na coś hm... oczywistego, zakładam że po zdjęciach sami się zorientujecie. Chciałam, żeby kostium był dość prosty z obawy, że nadmiernych udziwnień Jagoda po prostu nie założy.

Podczas szycia kostiumu po głowie chodziła mi tylko jedna myśl, żeby tylko Jagoda się nie rozchorowała na bal. Wiadomo, żłobek - sezon chorobowy w pełni. Chyba musiałam tą chorobę wywróżyć, bo nawet się nie dziwiłam, jak dzień przed balem mój mąż zadzwonił z informacją, że jedzie po Jagodę bo ma gorączkę... No i było po balu.

Wracając do sukienki, udało mi się wykorzystać tylko materiały z moich zapasów. Dół bombki drukowany w jagódki, resztka po uszyciu tego śpiworka. Listki przy dekolcie z miękkiego tiulu, a do kompletu opaska na głowę. Pierwotnie w planie były zielone rajstopy, ale w całym internecie nie znalazłam zielonych rajstop, stanęło więc na fioletowych.







Przejdź do posta

30 stycznia 2016

Kocie szycie

Tym razem kolejna propozycja męska z przymrużeniem oka. Sama nie wiem jak to możliwe, że mój mąż który jeszcze kilka lat temu nie chciał założyć fioletowej koszuli, teraz nosi taką bluzę i to chętnie! Co ciekawe ja sama ostatnio mam dużą frajdę z wymyślania bluz męskich. Tym razem projekt sam w sobie bardzo prosty, bo materiał wystarczająco rzuca się w oczy. Rękawy raglanowe, czarne, podwinięte i przeszyte na renderce kontrastową nitką, tak samo łączenia rękawów i korpusu. Dół i góra zakończone ściągaczem. Pracy mało, a efekt bardzo nam się obydwojgu spodobał. 

Przy okazji szycia bluzy od razu spożytkowałam resztę materiału na odzież dziecięcą. Na zdjęciach są tylko jedne spodenki, ale to nie wszystko! Swoją drogą trochę przypadkiem znów powstał koci komplet, jak ten. Wszyscy zadowoleni i ja też, chociaż nie udało mi się zrobić zdjęć, póki Jagoda była jeszcze czysta :)




Przejdź do posta

17 stycznia 2016

Tajskie klimaty

W tym roku, po raz kolejny jak to bywa, nie przygotowałam się najlepiej do wakacji, mimo że miałam czas do listopada. W rezultacie dobrze się złożyło, bo ilość bagaży ograniczyliśmy do minimum. Na szczęście, bo i tak mało brakowało, że zostawilibyśmy jedną walizkę na lotnisku. Mimo to udało mi się zabrać dwie świeżo uszyte rzeczy. 

Sukienka to efekt nagłej wizji kolejnej wersji supła. Sukienka to wersja testowa, która wyszła na tyle dobrze, że mogę ją nosić. Tym razem supeł pojawia się na biodrze. Mam zamiar uszyć jeszcze wersję z długim rękawem. Sukienka jest wygodna i bardzo wakacyjna.

O sukience nie ma co więcej pisać, ale Tajlandię polecam każdemu na wakacje z dzieckiem. Zapraszam na małą fotorelację.


















Przejdź do posta

10 stycznia 2016

Sukienka instant

W tym roku większość Świątecznych prezentów przywiozłam z wakacji. Z wyjątkiem prezentu dla mamy, która na wakacjach była z nami. Po powrocie zanim się obejrzałam był już ostatni weekend przed Świętami, więc nie było mowy o wizycie w centrum handlowym. Akurat Jagoda poszła na drzemkę, więc zamknęłam się w pracowni i przystąpiłam do weryfikacji. Przypomniało mi się, że swego czasu mamie spodobał się ściągacz swetrowy zakupiony z myślą o męskiej bluzie. Tym razem bluza musi poczekać. Materiału starczyło idealnie na sukienkę i duży kołnierz. Wszystko szyłam na oko, bo nawet nie pamiętałam dokładnych wymiarów mamy. Byłam pełna obaw, bo moja mama to wybredna klientka, sukienka nie może być za wąska, ani za luźna, za krótka to całkiem odpada, ale za długa też zła. Nie wiem jakim cudem, ale udało się idealnie. Ja i mama jesteśmy zadowolone, a co najważniejsze: wszytko trwało niecałe 2 h. Zanim Jagoda się obudziła, sukienka była gotowa. Takie szycie, to ja lubię :)





Przejdź do posta

1 stycznia 2016

Limonka

Brakuje mi ostatnio jakiś nowych sukienek w szafie, a że materiałów mam pod dostatkiem, to wzięłam się do pracy. Sukienkę uszyłam jeszcze w listopadzie, akurat na swoją imprezę urodzinową. Materiał to coś w typie nurka, nie jestem z niego do końca zadowolona, bo bardzo łatwo się zaciąga i mechaci, więc nie wróżę tej sukience długiego żywota, a szkoda bo bardzo mi się podoba.
 
Wykrój i pomysł na sukienkę, powstał na bazie tej sukienki z falbaną. Limonkowa wersja początkowo też miała być luźniejsza, ale nie wyglądało to najlepiej, więc w trakcie szycia robiłam poprawki. Falbana na dole sukienki jest bardzo suto marszczona, dekolt wykończyłam odszyciem. Sukienka pierwotnie nie miała być aż tak krótka, ale skracając przycięłam za dużo. W rezultacie całkiem dobrze wyszło, no i nawet polubiłam mini!








Przejdź do posta